Najnowsze wpisy


80 wpis
16 stycznia 2019, 00:43

Skakanie do gardeł

ciężko mi... bardzo ciężko..... z powodu złego samopoczucia siedzę w domu, powinnam pracowac bo roboty góóóra ale zebrać się nie mogę, włączony tv na stacje informacyjne... każde... rządowe, opozycyjne.... słucham, porównuję, wsciekam się,płaczę, obezwładnia mnie widok tłumu ludzi w Gdańsku , obezwładnia mnie cisza, Sound of silence nabiera innego wymaru, próbuję się wyciszyć ale bodźce z każdej strony nie pozwalają na to, chciałabym przemyślec pare spraw ale nie mogę dać sobie z nimi rady, zastanawiam się dlaczego musimy skakac sobie do gardeł i dlaczego zaczyna się juz taniec na grobie, każda strona chce ugrac jak najwięcej... tylko dlaczego?  Jestesmy w spirali nienawiści i ciężko już znależć jej początek tudziez koniec.Jestesmy juz tak zakręceni w tej spirali i tanczymy tak jak jej skręt nas zmusza, nie mamy pola manewru. Znów mamy pomieszanie z poplątaniem... tragiczna śmierć....rezygnacja z prezesury w WOŚP... i stało się... narodowa histeria która jak zwykle nic nie przyniesie. Czuję się zmanipulowana przez wszystkie strony i cokolwiek sie nie zrobi juz wszystko jest zaplanowane.  Mam wrażenie .... ale to jest tylko i wyłącznie moje zdanie, moje przeczucie, ze morderstwo było zaplanowane bardzo dobrze tylko po to aby nastapiło to , co się dzieje obecnie i nie zaplanował tego człowiek chory psychicznie. Rezygnacja Jurka tez była trochę nie w czas ... bo rozbujała walkę o niego. Jestem całym sercem z nim,uwazam że powinien nadal szefować bo to On jest twarzą WOŚP i bez jego czerwonych okularów i chrypki to nie będzie to samo. jednak ... cały czas nad głową wisi mi ALE. Ale dlaczego w tak tragicznej chwili podejmuje decyzję i ja ogłasza, powinien odczekać, dać czas na smutek, żal, żałobę, na milczące marsze ... zamiast tego mamy kociokwik, pogubienie. Ja wiem , to emocje.... stres... zmęczenie... a teraz dochodza informacje , ze jest nominacja na pokojowego nobla dla Jurka.... jezu nie teraz.... nie na przekór... nie dlatego... pokażemy im, oczywiście zasługuje na ta nagrodę ... za całą swoją robotę... ale nie teraz... taka nagroda... czy nawet nominacja to radość... święto... teraz tego tu nie ma... teraz wszystko na głowie postawione, wariactwo. Nie poddaję się fali.... tylko przyjmuje informację... staram sie wyciszyć.... piekne słowa powiedziała dzis Anna Dymna..... wsluchałam sie w nią, w jej mądre spokojne słowa... bez nadęcia, bez patosu, bez paniki... to nam jest teraz potrzebne. To nie czas na pokazywanie kto jest wazniejszy.... czy biskup czy premier czy dziennikarze. Boze ,jak sie czuje teraz rodzina zamordowanego.... proszono aby nie było cyrku  a co mamy cyrk większy niz festiwal cyrkowy w Monako.

U mnie co wieczór pali sie świeca.... nie dlatego, ze ktoś mi kazał czy o to prosił.... gdy na nia patrzę myslami jestem z rodzina która straciła ojca, nie modlę się... poprostu myslę... wspólczuję im, że ich cierpnienie jest publiczne, że pogrzeb bedzie też szalenstwem i kolejnym cyrkiem, z kamerami, z transmisja na zywo, ze ich żal beda oglądać setki tysięcy.

Stała się niewyobrazalna tragedia, wielka strata....ale czy my, Polacy potrafimy z tego wyciagnąć wnioski. JPII nas przez całe swoje życie nauczał  ... nic z tych nauk nie wyciagnelismy, gdy zmarł, trzymaliśmy się wszyscy za ręce i śpiewaliśmy " Barkę" i na tym się skonczyło, gdy nastapiła katastrofa smolenska... poddaliśmy się wszyscy histerycznej rozpaczy, ona nas polączyła ale gdy wyschły łzy zaczeła się szarpanina, miesięcznice, pomniki, tablice, skwery, nazwy mostów, ulic, kibli,... i na samo hasło katastrofa smolenska mamy odruchy, że tak powiem obcesowo, wymiotne... teraz bedzie tak samo.

Jako społeczenstwo nie potrafimy wyciagac wniosków, przyswajac nauki  ale gdy teraz siezastanawiam, nad tym czy to tylko Polacy tak maja... kurcze cały świat zwariował... Ameryka.... po WTC,po huraganach, pozarach.... jedność... teraz rozpierducha.... Francja, po zamachu w Paryzu.... jednośc.... teraz rozpierducha, Anglia.... zawsze razem, zawsze zjednoczeni, silni monarchią... rozpierducha... gdzie jest wina, kto jest winny..... technologie.... nie umiemy ze sobą rozmawiać, zatraciliśmy ta zdolnośc, nie potrafimy w oczy drugiego człowieka powiedzieć tego cosie czuje, nie potrafimy powiedziec kocham, nie potrafimy powiedzieć mam problem z Toba, nie potrafimy wyjasniać, rozmawiac , argumentować, tonować, roztrzygać... łatwiej jest wrzucić tweeta, łatwiej jest wpisać niewybredny komentarz, łatwiej jest podesłać emotkę.  NIe umiemy juz rozmawiać a za chwile nie bedziemy umieli pisać a długopis będzie zbędnym przedmiotem. Stajemy się robotami zaprogramowanymi na ..... no własnie ... na co?  Kij ma dwa końce!!!

PS

Nauczmy sie nadawać na tych samych falach... uczymy się siebie..... więc nauczmy sie zgrywać fale. KC pomimo ......

79 wpis
14 stycznia 2019, 17:59

Święto, Gdańsk, siła słowa, tragedia

Święto, szalenstwo gorących serc, święto muzyki, święto dobroczynności, święto dobra i miłości, święto współczucia, święto braku podziałów... święto wszystkiego czego nam na codzień brakuje, jedności, pokoju, zrozumienia, dzieci i starzy,,, wszyscy.... wszyscy pomagają, bawią się, czują się jedna wielką jednością, społeczeństwem obywatelskim, mało jest takich chwil podczas roku. Ja na orkiestrę czekam, zbieramy pieniądze w domu, wszystkie żółte ale tych zółtych jest dużo i ciężkie, czekamy na światełko do nieba, kochamy ta atmosferę, ten dreszczyk gdy w nocy czeka się czy będzie rekord, czuje się siłę ludzkich serc, bez polityki, bez polityków, bez hejtu. Niestety, to jest idyllistyczny obrazek, marzenie... jako społeczeństwo niedorośliśmy do demokracji, do stanu gdy kazdy ma swoje zdanie bo ma do tego prawo ale nie ma do tego szacunku, pokory, zrozumienia jest przeświadczenie że tylko moje zdanie jest słuszne inne jest nie do przyjęcia a gdy się nie zgadzam to moge wylać na mającego inne zdanie czy nawet inny kolor skóry wiadro nienawiści w postaci potoku słów które bardziej bolą niż kopniak w piszczel. Nie mamy szans dorosnąć do demokracji, nie powinniśmy dorastać bo jestesmy jako społeczeństwo spaczeni i gdybyśmy dorośli to i tak ta demokracja będzie spaczona. My musimy mieć pana z pałą nad sobą.  Nie zgadzam się z tym aby człowiek wbiegał na scenę i dżgał nożem kogokolwiek, nie zgadzam się aby fala nienawiści zalewała osobę która organizowała święto, która dla mnie  jest bohaterem i nie zgadzam się z tym aby  mój bohater zostawiał swoje dzieło bo nie może znieść siły tej nienawiści. 

Demokracja potrzebuje pokory - większej niż inny system, pokory i szacunku!!

A teraz kilka słów do......

Jestem zdruzgotana śmiercią Prezydenta Gdańska, Jestem zdruzgotana rezygnacją Jurka Owsiaka, jestem zdruzgotana brakiem szacunku do moich poglądów, jestem zruzgotana brakiem szacunku do moich bohaterów. Tak mało mamy wzorców,ideałów, ja mam  i musisz to uszanować. Ponieważ ja szanuję  Twoje zdanie,przyjmuję je na klatę, nie oceniam , nie namawiam na zmianę poglądów i nie mówię abyś kupił sobie figurkę Lecha Kaczyńskiego  i oddawał mu cześć. Może powiedziałes to zartem, może z głupoty, może chciałeś mnie rozweselić..... no zobacz juz Cię tłumaczę Poczułam się żle, bardzo źle........... Twoje poglady nie są jedynie słuszne, mam prawo do swoich.  To co napisałeś to jest własnie to o czym mowa.... siła hejtu, siła słów nienawiści i lekcewarzenia. Kocham Cię ale dziś Cię nie lubię.

 

78 wpis
13 stycznia 2019, 18:25

telefon

to urzadzenie, zwykłe, prozaiczne ale gdy na nie patrzę, i pokazuje sie znaczek Whatsappa..... az miło mi się robi, gdy pokazuje sie To nazwisko.... az się uśmiecham. A dziś...... dzis o urzadzenie sprawiło że stałam uśmiechnięta, szczęsliwa, rozmarzona. Wiadomo telefon sam do mnie nie zadzwonił  ale to Ty dzwoniłeś i to co powiedziałeś wprawiło mnie w fantastyczny nastrój. To co powiedziałeś, to co chciałeś mi przekazać ... do teraz mam dreszcze.... dzwonię do Ciebie powiedzieć że cię kocham. Nigdy, nikt tak do mnie nie dzwonił. Kilka słów, prostych a jaka moc. Usmiech, humor, pomimo kaszlu, pomimo bólu gardła... oj tam choroba przejdzie ale to co usłyszałam i poczułam to moje, NASZE. Kocham Cię wariacie!!! 

Szkoda mi tylko, ze nie mogłam wyjsć z domu i świętować z WOŚP ale siedzę przed TV i oglądam, trzymam kciuki, wsparłam rano przelewikiem. Tyle serc otwartych, tyle szaleństwa, tyle miłości, tyle muzyki i te moje kochane w Wawie, balują i są szczęśliwi, zdjęcia spływają... prezent chyba był strzałem w 10. I paszczaki się smieją mimo aury zimowej.

 Ja dzisiaj rozkochana, szczęsliwa i stęskniona!!

77 wpis
12 stycznia 2019, 16:58

Choroba

chorować jest ciężko, nawet jesli totylko zapalenie gardłaale jeszcze gorzej jest chorowac w samotności.  Gdy nie masz siły ani ochoty wstać z łózka a rosół widzisz gdy zamykasz oczy... goracy, z lanymi kluseczkami, taki jaki robiła mama albo gdy na mysl o hot dogu z Orlenu skręca Cię a nie ma kto podjechać albo gdy może podjechac ale mu się nie chce. Właśnie w takich momentach człowiek jest najbardziej samotny i od razu nasuwa sie egzystencjalny dylemat czy być z kimś kogo się nie kocha i jest się nieszczęśliwym ale jest szansa że poda herbatę w chorobie czy szukać szczęścia w nadziei, że może.......Mam temperature podwyższoną, sama w domu,młoda na nartach. " małżonek" cholera wie gdzie, sama sobie herbatę robię, zawijam sie kocem w fotelu i patrze w okno, kolorowe okna, setki rozświetlonych okien... ciekawa jestem czy tez ktos tam siedzi jak ja i rozmyśla o tym że człowieka otacza nicość i że to całe nasze istnienie jest tragiczne  bo polega na oczekiwaniu na to co nieuniknione.  Mam nadzieję, że w poniedziałek bedzie lepiej, że przejdzie choroba,przejdą dziwne myśli, przestanie mi być zimno,przestanę chodzić w wyciągniętym swetrze a koc przestanie być najlepszym przyjacielem i samotność przestanie mi doskwierać.

To co pisałam było ok 3 godz temu  jednak to prawda, że sen jest najlepszym lekarstwem i katiczkis. Ta kobieta stawia na nogi. Ale dlaczego zasnełam. Moj współlokator, " zwierzatko" jak mawia moje... nasze dziecko.... bo w domu tylko spi, je i sra... nasmarował swoje piękne ciało amolem, którego zapachu nie znoszę... przecież chora jesteś to nie czujesz, czego się czepiasz..... ale ja mam zapalenie gardła a nie katar.... i wszystko czuję... smaku tylko nie mam... i walnął  sie na kanapie i stwierdził... coś mnie łamie w nogach.... zrób mi herbatkę... z cytrynką... jakbym go zabiła w tym momencie każdy sąd by mnie uniewinnił art 148 KK o ile dobrze pamietam bo wzburzenie było tak silne że futryna tylko jękneła bo wyładowałam się na drzwiach i dla zdrowia psychicznego i fizycznego zawinęłam sie w kołdrę jak w kokonie i weszłam w sferę zen a gdy otrząsnełam z rzęs resztki snu zobaczyłam znajomy obrazek zwierzatka rozłożonego na kanapie, świecącego gaciami i postękiwał jakby był między nogami conajmniej Cindy Crawford..... współczuję kobiecie, nawet jeśli jest tylko marzeniem sennym.... amol powala.

76 wpis
09 stycznia 2019, 23:57

Hedonizm

  Czy hedonizmem  jest to , że chcę być z przyjaciółką w trudnej sytuacji, by ją podtrzymac na duchu bo za trzy dni będzie musiała spotkać sie ze swoim mężem od którego uciekła dwa miesiące temu. Czy jest Hedonizmem to że chciałam jej powiedzieć, ze nie ważne jaką decyzję podejmie ja będę stała za nią murem i że nie będę doradzać ale wezme ją na wino pite przez słomkę i rozwieję ciemne chmury nad jej głową, choć na chwilę. To tylko tak się wydaje, że zakupy, ze winko. Nie musiałam kupować kolejnych sukienek ale chciałam i kupiłam. Poprostu pobyłyśmy troche razem, pogadałyśmy,pośmiałyśmy się nie dopuszczałam szarych myśli do nas. A w jaki sposób kobiecie zrobić przyjemnośc.... wypuścić na zakupy i ploty. Jako terapia. Poprostu martwię sie o nią, wiedząc że miała ciężki okres chciałam zrobić jej chwilę przyjemności, dać chwile zapomnienia a tylko tak mogłam to zrobić.  

Czy mam hedonistyczne podejście do życia? Może i mam  ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym. Wiele rzeczy zmieniłam ostatnio w swoim zyciu- zwłaszcza myślenie, zaczęłam tez myśleć o sobie, czas na zmiany, czas na nowe, na świeże ale nigdy nie będzie tak, że zostawię przyjaciółkę w potrzebie a że robię to w taki sposób jak dziś to tez jest nowe. Chcę się cieszyc życiem, chcę być szczęśliwa i chciałabym aby bliskie osoby tez tak miały. Oczywiście, ważna jest praca, obowiązki ale trzeba nauczyć się złapać choć minimum dystansu i złapać trochę szczęścia bo nawet najlepszy pracownik gdy przestaje być zadowolony pracuje coraz słabiej.  Pracujemy aby żyć ale żyjemy nie tylko po to by pracować bo życie jest piekne, świat jest piękny  i trzeba to poprostu zauważyć i czerpać z tego całymi  garściami. Niestety, ja mam taka pracę że tylko teraz mam czas dla przyjaciół, na zabranie się za siebie, na czytanie, na ogladanie i chcę ten czas najlepiej wykorzystać bo gdy przyjdzie czas pracy to na te drobne przyjemności nie będę miała ani chwili... hmm mam nadzieje że coś znajdę, jakąś chwilkę lub dwie.

Czas średniowiecznego zamartwiania się u mnie skonczył.