Archiwum 02 marca 2020


112 wpis
02 marca 2020, 22:04

Jeszcze nigdy nie spotkało mnie coś tak wspaniałego. Płatki róż i miłość. Może sa kobiety które mają to często, nawet znam jedną ale przez całe moje dorosłe zycie tylko On jeden jedyny..... zastosował róże w sposób mniej konwencjonalny. Ale jaki miły. Ale najśmieszniejsze jest to, że płatki były wszedzie ... na mojej drodze do mojej miłości, na łózku, w łazience a ja ich nie zauwazyłam. Tak już mam .... gdy jest blisko, tylko On jest najwazniejszy i obawiam się że gdyby na łożku lezał Clooney gotowy do działania ( czytaj nago) umknęła by mi jego obecność. No chyba że skakałby na łózku machając rekami i do tego śpiewając dont cry for me Argentina. Napewno wtedy zauwazyłabym go ale stwierdziłabym że jakis wariat napitala na łózku jak na trampolinie. Tak mnie ten mój mężczyzna zaczarował... oczarował i rozkochał. Nie wyobrazam sobie już dnia bez niego, bez jego głosu, wyznań i rozmów. Oj taka rozkochana jestem a najwazniejsze, ze mogę liczyc na wsparcie moich pomysłów. Czym mnie ostatnio bardzo zaskoczył, ze stoi za mną murem. Bardzo mi ta swiadomość jest potrzebna.... Jego akceptacja, szacunek daje mi siłę. Bo niby jestem taka silna, twarda baba ale to czasem tylko pozory, które dobrze ukrywam. I wiele rzeczy robię aby sobie udowodnić że jestem czegos warta. I On i płatki róż dają mi świadomość że zalezy Jemu na mnie.
I odliczam dni , gdy biała czapla bedzie cieszyć nasze oczy, ze już niedługo perkozy zaczną tańce a sok z brzozy będzie płynął szerokim strumieniem. Gdy bedę Go widzieć i rano i w południe i wieczorem.... gdy będzie na wyciągnięcie reki. Cieszę się bardzo na ten czas, na wspólne kawy , na pogaduszki , na jego gniewne spojrzenie oznaczające teraz nie mogę, choć wiem, ze bedzie mi wtedy brakować naszych wypadów, gdzie jesteśmy tylko My i nie obawiamy się kroków czy pukania do drzwi.