Archiwum 25 kwietnia 2019


94 wpis
25 kwietnia 2019, 21:45

Jestem pewna....

że marzenia się spełniają,

że miłość jest cudowna,

że warto kochać, 

że warto dawać siebie az do końca,

że życie, choć chwilami, jest piękne,

że bratnie dusze istnieją

i że niebieskie oczy są najwspanialsze.

ten czas był fascynujący, podniecający, pracowity, wesoły, roztańczony, rozcałowany i rozkochany.

Święta... Wielkanoc.... pracowity gastronomicznie czas, gastronomicznie i organizacyjnie.... ale podobno dałam radę. Zawsze stresuję się czy moje jedzenie będzie smakować, czy podanie będzie odpowiednie, czy wszystko będzie tak jak zaplanowałam. Mam nadzieję, że udało się wszystko i wszyscy byli zadowoleni. Młodzież wciągnęłam w malowanie jajek, choć  głosy trenerskie były pewne że zjedzą, potłuką.... a tu zaskoczenie, jedna z pisanek... błyszczała kamieniami, na jednej była baba w chustce, kwiatki,wzorki, symbole klubowe... jednak młodzi  dali coś z siebie, dorosłe chłopy z pędzelkami. W końcu za chwilę grzdyle małe im się posypią i też będą malować.... dumna z nich jestem.... fajne dzieciaki, chłopaki, męzczyźni już.... dla mnie ... starszej pani to zawsze będą dzieciaki.  Robię im prania, zbieram spodnie z płotu, opatruję rany a  czasem tłumaczę że dziewczyna ma prawo do focha ... ot matka polka w zastepstwie. Dzis podziwialam tatuaż jednego... młody twierdził, gladiator.... mi bardziej pasował na Zawiszę Czarnego albo inny zakuty łeb... młody stwierdził... się pani zdziwi jak bedzie cały.... a ja ...jezu bitwe pod grunwaldem bedziesz miał. A w domyśle ... ciekawa jestem gdzie dwa nagie miecze bedzie miał. Stara frywolna baba ze mnie ha ha ha .

Szkoda że wszystko co dobre szybko się kończy... znów czas tęsknoty nastał. Ale jestem przepełniona dobrymi wibracjami, dobrymi wspomnieniami... najlepszymi. Zwykle, prozaiczne czynności.... oglądanie telewizji na kanapie, picie nalewek, rozmowy nasze ze współlokatorem o polityce , o soku z brzóz, o strajku, o solidarności ... i konsternacja panów gdy w trakcie rozmowy w telewizji pojawił się obraz pokazujący że środa dzień loda może być wszędzie :), siedzenie na pomoście gdy wieje, przytulenie przed treningiem gdy kac gigant tworzył z nami trójkąt, a co najfajniejsze.... poznanie mojej rodziny, moich przyjaciół....gdy poziom stresu sięgał zenitu. Wspominam jak na mnie na mnie patrzył  gdy podawałam potrawy świąteczne, jak wyglądał elegancko, gdy dotykał moich nóg pod stołem, gdy dłonie ukratkiem się dotykały, jakie drżenie to wywoływało. Te święta były cudowne... inne...podniecające.... takiej kumulacji KOCHAM CIE nie miałam nawet podczas ślubu i wesela ( własnego). Hahahaha przypomniała mi się mina towarzysza mego lubego, który pojawił sie na imprezie wielkanocnej gdy alkohol w zyłach krążył już mocno wszystkim, a nam podczas tańców puszczały emocje i tulenie z całowaniem szło nam rewelacyjnie i wśród ludzi... jego wielkie oczy a potem uciekanie wzrokiem gdy akcja była gorąca. Ciekawa jestem co on wtedy myslał.... naalkoholizowała  gościa i teraz wykorzystuje  albo on juz nie kontaktuje więc caluje.... gdyby tylko wiedział co się działo dzień wcześniej na jego kanapie.  Miałam ochote podejśc i powiedzieć... to nie tylko teraz tak jest... nie muszę go upijać aby mnie pocalował... ja go kocham i on mnie.... na trzeźwo ( po nalewce i po winie też ). No ale nie mogę!!

A dziś.... łódka na pełnej mocy... tylko my... pocałunki które muszą starczyć na czas rozłąki.... widoki wiosenne, gęsi na wodzie... i te jego oczy, jego skóra opalona.... latem nie odpuszczę.... Kochanie bedziesz wykorzystany motorowodniacko :))... rejs napewno się powtórzy... jeśli mnie weźmiesz na łódkę.... uszczęśliwiłes mnie tym też.

Kochanie teraz do Ciebie..... masz rację, ten czas bedzie trudny, masz rację że tak wygląda nasze rozkochanie i że tęsknota boli no ale nic nie mozemy z tym zrobić... poprostu czekać. Zachwycasz mnie tym, że dla Ciebie nie ma z niczym problemu a jak jest to tego nie okazujesz, chciałam na łodkę... wskakuj, nałowiłam ryb.... oskrobałeś, święconka... kosz zawiozłes, spławik się zaplątał... zauważyłes ... wyplątałes, kup chrzan... kupiłeś.  Mogłabym tak długo pisać, mam pogubione myśli, wszystkie myśli naraz nie da się, taki bałagan myślowy mam, bo tyle wydarzeń, tyle czułości, tyle miłości i jeszcze święta radosne.

Kocham Cię... i dziękuję ze jestes i że jesteś jaki jesteś. Mój !!